24 maja 2012

Złociak od ORLY - omnomnom

Sroka ze mnie straszna, lecę na złotko totalnie. Od dawna szukałam lakieru który odzwierciedlałby tą miłość w pełni.  Mało która firma ma w swoim asortymencie lakier w kolorze złota, a jeżeli już ma to wygląda tragicznie, smuguje i maziak z niego straszny. W tym przypadku jest inaczej, spotkałam się z nim kilka dni temu, czy go pokochałam? Szaleje za nim! Przez kilka dobrych dni obgryzałam nerwowo paznokcie, czy w ogóle go zobaczę, gdyż poczta polska nie popisała się szybkością dostarczenia do mnie paczki z lakierami ORLY choć była to paczka polecona priorytetowa, no cóż… jednak doszedł, cały zdrowy, brokatowy! Lakier jest gęsty, co jest jego zaletą, jeżeli jednak byłby dla nas nieco za bardzo zbity, polecam nim trochę pomachać, w środku ma metalowe kuleczki które nam go poruszą i pomogą gdy pojawi się problem zastygnięcia. Producent zaleca malowanie na dwóch warstwach, dzięki czemu uzyskamy najlepsze efekty. Mój lakier pochodzi ze sklepu OrlyBeauty do którego Was serdecznie zapraszam.
 Wiem, że długo mnie tu nie było (uff, aż tydzień) ale tak jak wspomniałam tydzień temu miałam straszny czasowy przykurcz. Weekend spędziłam w Stolicy, z której postaram się wrzucić kilka zdjęć. Blog przekroczył pół tysiąca obserwatorów z tej okazji planuję dla Was rozdanie, ale najpierw chcę Wam zadać pytanie, jaką nagrodę chciałybyście w rozdaniu zobaczyć?

16 maja 2012

MAC -Revenge is Sweet, powrót do przeszłości :)

Czas ostatnio coraz mocniej mi się kurczy i szczerze przyznam, że ta brzydka pogoda jest mi nawet na rękę, w innym wypadku żałowałabym jeszcze bardziej, że przykrucz czasowy mnie dopadł, oj dopadł.
Jednak nie będę tutaj zamulać i wprowadzać natrętnie narzekającego stanu, bo mam dziś co innego do zrobienia, a raczej  do pokazania :D Jak większość z Was pewnie wie, Marti co jakiś czas urządza wielkie wyprzedaże MACowych kolekcji i innych perełek. Jako że ja spóźnialska pokochałam disneyowską kolekcję w mig, to teraz kiedy nie jest dostępna (i nigdy więcej nie będzie?) buszuję po blogach, aukcjach i innych aby dorwać jak najwięcej z tej limitki. Obecnie największa uwagę w poszukiwaniach skupiam na różu bite of an aplle, który jednak ku moim prośbom, groźbom i modlitwom jest na sprzedaż u Marty! Kocham Cię Irlandzka beczułko :* (to naprawdę pieszczotliwe określenie więc nie bulwersować się!:D). Dziś jednak chcę się pochwalić moim nieśmiganym błyszczolem MAC z kolekcji Venomous Villains o nazwie Revenge i Sweet. O ile większość chwali mi się tu majtkową kolekcją Hey Sailor to ja pochwalę się starociem, ale dosyć drogocennym starociem :D Wystarczy tylko zajrzeć na ebay by przekonać się, że cena wcale do kupna nie zachęca, ale czego się nie robi dla własnej satysfakcji. Zresztą ja w ten weekend też mam zamiar przygarnąć coś z marynarskiej kolekcji, a co! Też mi się należy trochę wakacji w mieście ;)


 A teraz do sedna sprawy: Błyszczyk jest naprawdę mocny pod względem trwałości, trzeba go zmazywać chusteczką bo sam się nie chcę opuścić naszych ust, bardzo podoba mi się efekt lustra, świetnie odbija światło i dzięki temu trochę je powiększa. Więcej o nim będę mogła powiedzieć za jakiś czas, jednak nie zamierzam go męczyć recenzją, dla mnie błyszczyk na miarę MACa, trzyma się, nie śmierdzi, nie posiada natrętnego zapachu, ani nie smakuje chemią! Smaku chemii nie znoszę ani w szminkach, ani w błyszczykach. Przyda mi się na pewno na letnie wieczory i kolor idealnie mi pasuje pod wieloma względami. Następnymi zdobyczami od Marti będę chwalić się wkrótce :D A Wy dziewczyny co o nim sądzicie? Jak dzisiejszy dzień, chcecie trochę słońca? :)