13 grudnia 2013

MAC holiday - RiRi Woo

Święta coraz bliżej, zewsząd czuć już tą świąteczną atmosferę. Sklepy atakują nas pięknymi, przeładowywanymi witrynami z masą choinek, światełek, złota srebra i czerwieni. I to właśnie czerwień najbardziej kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia i to o niej będzie również dziś. O czerwieni niebanalnej, nieco trudnej ale dla wielu kobiet pięknej i ponadczasowej. Rihanna w kolaboracji z firmą MAC stworzyła kolekcję MAC Holiday w której możemy znaleźć pomadkę o nazwie Riri Woo, która jest nawiązaniem do ulubionej szminki gwiazdy a mianowicie Ruby Woo – najbardziej popularnej czerwonej pomadki w MAC. Wiecie, że uwielbiam mocne kolory jednak zawsze wyjątkiem  była u mnie czerwień,  zarezerwowana w moim odbiorze dla mamy, nigdy dla mnie i chyba tylko dlatego, że do dziś uważam, że do tego koloru trzeba po prostu dojrzeć  ;) Jednak w tym wypadku ten kolor okazał się dla mnie całkiem przyjemny, matowe wykończenie które uwielbiam nadaje elegancji, choć nieco wysusza usta i koniecznie trzeba nawilżyć usta przed jej nałożeniem ;) Będę pomocnicą Mikołaja na święta, a co! Wolno mi, czerwona pomadka już jest ;)

5 grudnia 2013

Garść kosmetycznych nowości

Zbliża się Mikołaj, zbliżają się święta więc z tejże okazji postanowiłam się trochę porozpieszczać, oczywiście nie tylko ja jestem sprawcą całego tego zestawu poniżej, bo niektóre produkty dostałam w prezencie a inne zakupiłam sama zazwyczaj na jakiś super promocjach których nie mogłam odpuścić ;) Przyznam szczerze, że nie wiem kiedy ostatnio wpadło mi tyle nowości do kosmetyczki i do szafy jak w ostatnim miesiącu – jakoś tak się złożyło, że przez ostatnie pół roku moje zakupy kosmetyczne ograniczały się do najpotrzebniejszych rzeczy, typu szampon, płyn micelarny czy płatki kosmetyczne i zupełnie nie miałam ochoty powiększać swojej kosmetycznej kolekcji bo zwyczajnie czułam, że niczego mi nie brakuje i trzeba zużyć zapasy co czynię do dziś, no ale… trzeba sobie czasem zrobić dobrze i wyjść do sklepu ;) 

15 września 2013

Lazy Sunday

Niedziela  to jedyny dzień w tygodniu który według mnie powinien być przeznaczony na rzeczy, na które mamy totalną ochotę. Kino, spacer, muzeum, basen czy też słodkie gotowanie w domu w ciepłych kapciach i z dobrą muzyką jako towarzystwo. Jednak wszystkie te rzeczy przestają mieć znaczenie kiedy nie mamy z kim ich dzielić, nie mamy nikogo obok a jedyny  głos to ten w naszej głowie który mówi nam ‘zrób coś dla siebie, tylko dla siebie’ i wiecie co? Ten głos ma rację. Kiedy nasz partner jest na zajęciach, w pracy bądź nie może być z nami w tym wolnym dniu albo go zwyczajnie nie posiadamy – realizujmy w ten dzień siebie. Może masz do zrzucenia kilka kilogramów? Włącz program treningowy i zacznij! A jak zaczniesz to już połowa sukcesu bo łatwiej będzie przy tym zostać podczas całego tygodnia. Może chciałabyś nauczyć się kroków popularnego tańca? Nic prostszego, internet daje nam dzisiaj masę możliwości a jedyne na co potrafimy go trwonić to na stratę czasu na portalach społecznościowych. Sami zastanówcie się nad tym jak wykorzystujecie potęgę internetu i czy aby na pewno wykorzystujecie jego wszystkie możliwości do samorealizacji?

12 września 2013

Złota jesień z Yankee Candle

Czego najbardziej nie lubię w jesieni? Zmęczenia, znudzenia, nużących dni, deszczu który ciągle sprawia, że moje włosy zaraz po wyjściu z domu wyglądają jakbym była  co najmniej rasowym pudlem, nie lubię tej nieustającej szarugi która ciągle wprowadza w bardzo nostalgiczny i usypiający nastrój. Na szczęście są w jesieni rzeczy, które lubię. Uwielbiam złotą jesień, ciepłą, przelewająca słońce przez zakamarki nasze organizmu. Kocham w takie dni chodzić na długie spacery, w ciepłym płaszczu a po powrocie do domu usiąść wygodnie na kanapie, zaparzyć herbatę z imbirem, otulić się najgrubszym kocem jaki posiadam i zapalić swoje ulubione woski. Odkąd pamiętam zapachy w moim życiu odgrywają dużą rolę, kocham się nimi otaczać, świeczki, woski, olejki to to co sprawia, że moje mieszkanie pachnie  tak domowo, że czuję rozpływające się po kościach poczucie bezpieczeństwa. Dziś opiszę Wam kilka jesiennych zapachów wosków Yankee Candle, które można zakupić w sklepie ChocoBath.

10 września 2013

MAC by Antonio Lopez

Antonio Lopez czyli jeden z najważniejszych współczesnych artystów hiszpańskich tym razem firmę MAC inspiruje swoimi pracami  i tak powstaje wspaniała kolekcja pełna bajkowych i bajecznych propozycji na nadchodzącą jesień ;) Czekałam na pojawienie się tej kolekcji w salonach i kolejnym razem się nie zawiodłam!  Stonowane kolory cieni i intensywne pomadki, ah kocham to! Moje usta zawsze muszą być bardzo widoczne i dzięki fuksowej pomadce z tej kolekcji są wręcz żarówiaste! Zresztą same zobaczcie jak to wygląda, dzisiaj total look by MAC. Zdjęcia tym razem autorstwa mojego partnera, prawda, że dobrze mu idzie fotografowanie? ;)

Dziki Zachód w Trzebińskiej odsłonie

Mam takie swoje miejsca do których uwielbiam powracać, czasem latami czekam na właśnie takie powroty do zakątków które sprawiają, że uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Western Park to miejsce które odwiedzam od jego powstania, czyli od jakiś 5 lat. Totalnie je uwielbiam, ten klimat, ten spokój, ta cała aura dzikiego zachodu i ta muzyka country w tle która sprawia, że nogi same się ruszają do tańca. Kocham to miejsce za urok a także za to, że nie każe mi pędzić, a ostatnio pęd daje mi swe znaki. Rzeczywistość czasem przytłacza, czasu jak na lekarstwo i wtedy przenoszę się w głowie w to miejsce, które uważam za oazę spokoju. Oczywiście oprócz dobrej muzyki, mini zoo, można także też coś zjeść i dla dorosłych napoje też się znajdą ;) dla maluchów trampoliny, huśtawy, zjeżdżalnie i cała masa atrakcji. Co prawda zdjęcia z wizyty są z końca czerwca, ale nie mogłam przejść obok nich obojętnie i ich tu nie dodać. Na dodatek wybraliśmy się w to miejsce z najukochańszymi blogerowymi przyjaciółmi, całą familią Państwa Cacyków których znajdziecie tutaj, gorąco zachęcam do ich odwiedzam bo ciepło bije z monitora kiedy czyta się ich posty  ;) A teraz zostawiam Was w klimacie dzikiego zachodu a sama idę pobawić się moimi nowymi MACami które już niebawem Wam pokażę :)

7 sierpnia 2013

SHE - czyli elegancki szyk na plaży :)

Na spotkaniu blogerek w Nowym Sączu otrzymałam strój kąpielowy firmy SHE. Jest to pierwszy strój tej marki jaki posiadam i przyznam szczerze z nutką nadziei, że nie ostatni. Już kiedyś czaiłam się na ich stroje, ale ciągle były inne wydatki, teraz wiem, że warto wydać pieniądze na ich stroje. Totalnie spersonalizowane podejście do klientki, dostałam metkę na której było napisane, że strój został wyprodukowany specjalnie dla mnie, uśmiech pojawił się na mojej twarzy, kocham takie indywidualnie podejście w relacji firma-klient, to się ceni. Przede wszystkim muszę przyznać iż byłam totalnie zaskoczona faktem, że te stroje są tak wypieszczone! Mój jest wykończony skórzanymi elementami, które definitywnie dodają uroku i elegancji. Ozdoba która łączy miseczki pokryta jest 24 karatowym złotem, to się nazywa bajer! ;) W tym stroju można się poczuć naprawdę komfortowo i co najważniejsze, biustonosz jest tak skonstruowany, że podkreśla moje filigranowe piersi i sprawia, że nie wyglądają na tak małe jakie w rzeczywistości są :D SHE, jesteście wspaniali!
Dziewczyny, macie już swój strój od SHE? :)

5 sierpnia 2013

W słodkiej krainie Bath & Body Works

Długo słuchałam zachwytów nad Bath&Body Works i przyznam, że podchodziłam do nich z dystansem i przymrużeniem oka. Jednak te ochy i achy sprawiały, że coraz mocniej chciałam być w posiadaniu rzeczy z tej marki. Jedyny sklep mieszczący się w Warszawie nie napawał mnie optymizmem bo bywam w Stolicy tylko kilka razy w roku, jednak gdzieś tam w oddali tliła się bardzo nieśmiało nadzieja, że w końcu nadejdzie ten dzień i przekroczę próg BBW. Tak się finalnie nie stało, jednak  dobrze mieć koleżanki blogerki które sprawnym okiem wyłapują wszelkie promocje i za sprawą Ani z Bazarek Kosmetyczny otrzymałam swoje pierwsze kosmetyki z tej firmy i to dzięki niej poznałam swoją kolejną miłość podejrzewam, aż po sam grób ;) Kochanie, nie  gniewaj się, żelami się podzielę ;)
Pink Chiffon – żel, który skradł mi serce bardzo szybko ;) Otulający zapach kwiatów, ciepły, idealny na co dzień i to właśnie jego używam najczęściej, zapach utrzymuje się na skórze zadziwiająco długo jak na zwykły żel pod prysznic! Może jest niezwykły? ;)
Carried Away – zdecydowanie ulubiony zapach mojego bojfrenda, orzeźwiający, również kwiatowy, ale bardzo świeży, ideał na upalne dni które ostatnio nie dają mi spać.
Forever Red - sensualny, elektryzujący, tajemniczy idealny na randkę, taki według mnie jest Forever Red, którego uwielbiam używać na wieczorne wyjścia i nie chcę myśleć co będzie jak się skończy.
Fresh Picked - Zapach, który nie od razu przypadł mi do gustu bo początkowo w butelce wydawał się mdły i nijaki, jednak na skórze podczas kąpieli potrafi przeistoczyć się w soczyste jabłuszko.
Mój największy hit! Dla tej mgiełki zrezygnowałam z używania perfum i ciągle noszę ją w torebce, w życiu nie przypuszczałam, że mgiełka może dawać taki zapach i tak długo utrzymywać się na skórze!  Bath & Body Works, adoptujcie mnie!

Z pewnością to nie moje ostatnie zakupy w tym sklepie, mam nadzieję, że niedługo powstanie także sklep w Krakowie bądź Katowicach byleby był, whatever gdzie, byle bliżej niż stolica! 

Są tu jeszcze jakieś maniaczki BBW? Jakie produkty polecacie?

3 sierpnia 2013

I wanna wrap my hands around your neck, you're an asshole but I love you

Niczego tak bardzo nie potrzebowałam w ostatnim czasie jak resetu. Byłam niesamowicie drażliwa bo czułam, że to co tutaj robię nie idzie w kierunku w jakim chcę podążać. Zajęło mi trochę czasu ogarnięcie tego wszystkiego w głowie, zaczynam wdrażanie projektu, na moim blogu wcześniej najważniejszy był produkt i to był błąd – to ja jestem najważniejsza i tą drogą chcę podążać. Zawsze chciałam pisać coś więcej, o czymś więcej,  poruszać tematy nie tylko kosmetyczne, zupełnie nie  wiem dlaczego tego nie robiłam, chyba blokada była głęboko zakorzeniona w mojej głowie, strach przed wyjściem poza utworzony schemat i własne ograniczenia, koniec z tym!  Także możecie się spodziewać rewolucji, zmieni się układ bloga i przychylam się też do nowej nazwy bardziej spójnej ze mną i z działalnością jaką chcę prowadzić, mam nadzieję, że te zmiany wyjdą na plus. Najważniejsze, abym to ja się tutaj dobrze czuła to i wtedy Wy to poczujecie.
Dziś moja  fotorelacja ze spontanicznego wypadu do Krakowskiego Zoo. Jestem totalnym wiercipiętkiem, ciągle gdzieś biegam, jeżdżę i nie mogę usiedzieć na jednym miejscu dłużej niż krótką chwilę, dlatego mój facet ma ze mną totalnie przerąbane, ciągle w ruchu i ciągle gada, co za baba! ;) Na zdjęciach widać także drugiego mojego mężczyznę czyli mojego małego brata, który totalnie skradł mi serce i już wiem jak to jest tęsknić za kimś mocniej niż mocno kiedy się go nie widzi. Obecnie jest na etapie mocnego buntu i chęci bycia samodzielnym, dlatego wizyta w Zoo to był niezły sprint ;) Jednak jak wszyscy kiedyś się meczą i na niego przyszła pora, w końcu padł a ja mogłam rozkoszować się wolnym dniem z moim ukochanym.

Jak można zauważyć na zdjęciach moje włosy przeszły przemianę, obecnie odcień jest sporo jaśniejszy gdyż te zdjęcia były wykonane na drugi dzień po farbowaniu. Postaram się Wam pokazać finalny efekt w kolejnym poście, ale muszę przyznać, że w nowym kolorze czuję się po prostu świetnie!

16 lipca 2013

Cud, miód, nektar?

Jeszcze do niedawna bałam się wszelkiej jakości silikonów ukrytych w produktach do stylizacji i pielęgnacji włosów. Za każdym razem kiedy miałam z nimi styczność moje włosy robiły się porowate, nieposłuszne a ich wygląd zewnętrzny pozostawiał wiele do życzenia. Niestety, naturalna pielęgnacja w tym wypadku też nie przyniosła zadowalających rezultatów, a jedynie delikatne rozczarowanie, cóż widocznie moje włosy są oporne na naturę – stwierdziłam. ;) Na szczęście niedługo potem odkryłam nektar, który totalnie odmienił moje włosy i dzień bez jego użycia był dniem straconym. A cóż to takiego? Nektar Termiczny Kerastase, którego można zakupić na stronie sklepu Strefa Fryzur.
Nektar zawiera ekstrakt z mleczka pszczelego: bogaty w węglowodany, lipidy i proteiny, które nadają włosom miękkość i połysk,
Gluco Sleek: ksyloza + guma Guar mają działanie termoochronne
ksyloza: węglowodan aktywnie chroniący włókno włosów przed wysoką temperaturą narzędzi do stylizacji.

Nektar wystarczył mi na około 3 miesiące codziennego stosowania, co jest dla mnie dużą wydajnością biorąc pod uwagę długość moich włosów. Jest to obecnie mój topowy produkt do pielęgnacji włosów, nic tak nie wygładza i nie nawilża włosów jak ten nektar, suszenie i prostowanie dosyć mocno odbija się na kondycji moich włosów, kiedy jednak nakładam przed suszeniem nektar włosy są po prostu cudowne i idealnie poddają się prostowaniu. Na dodatek zapach jest po prostu boski! Cud i miód w najlepszym wydaniu! Myślę, że każda posiadaczka problematycznych włosów z tendencją do puszenia się powinna mieć je w domu. Nektar także pomagał w utrzymaniu efektów keratynowego prostowania włosów. Z pewnością nie jest to moje ostatnie opakowanie bo obecnie nie wyobrażam sobie życia bez niego.

A Wy dziewczyny, macie już swój nektar termiczny? Co sądzicie o produktach Kerastase? które możecie mi polecić?

15 lipca 2013

Magia Zapachu

Czerwiec i Lipiec obfitował u mnie w bardzo kuriozalne wydarzenia, wszystko działo się tak szybko, że nie miałam czasu się zatrzymać i złapać życiodajny oddech. Opłaciło się, choć to co się wyklarowało nadal jest na etapie stabilizacji, poszukiwań i usadawiania się we właściwym dla mnie miejscu. Oprócz bardzo intensywnych pozytywów pojawiło się też kilka negatywów w postaci pobytu w szpitalu, braku dostępu do Internetu i braku odpoczynku. Tamten miesiąc nadał mojemu życiu takie tempo, że nadal jestem na etapie próby zatrzymania się, wiem, że powinnam odpocząć, ale jak ciężko jest po prostu dać sobie spokój – ze wszystkim na chwilę. Ciągle coś robię, ciągle jestem w ruchu, kocham, uśmiecham się, rozmawiam i przemycam tonami ukradkiem emocje nie do opisania. Adrenalina to coś, czego mi było trzeba i to coś, dzięki czemu bywam wytyrana. W końcu dałam sobie trochę więcej luzu i chyba będę w stanie odpuścić  to całe swoje poczucie obowiązku które w ostatnim okresie przybrało na progresie. Wracam teraz do Was po małej przerwie i mam nadzieję, że więcej już takich nie będzie, choć przyznam, że była mi potrzebna.

Dziś trochę o moich zapachach tego lata… Totalnie przepadłam w miłości do świeczek Yankee Candle, które można kupić w sklepie Zapach Domu. Korzystam także z wosków, ale nic nie przebije zapachu świec w słojach, ostatnio męczę bardzo mocno zapach Bahama Breeze i już odczuwam strach, że zaraz się skończy… ale spokojnie, jeszcze 110 godzin zostało ;) a Wy macie swoje ulubione zapachy Yankee Candle? Jakie możecie polecić?
Ah, prawdziwe lato... ;)

5 czerwca 2013

Mineralny Raj od Lily Lolo

Jakiś czas temu dużo słyszałam o kosmetykach mineralnych które powoli zaczynają podbijać Polski rynek. Jak zwykle do nowości podchodzę z rezerwą i w tym przypadku było również tak samo.  W końcu jednak i ja się przemogłam i stwierdziłam, że warto spróbować, w końcu mi nie zaszkodzi, a jak już – to pomoże. Kosmetyki mineralne są maksymalnie bezpieczne,  wolne od wielu niebezpiecznych substancji i są szczególnie polecane osobom o wybrednych i wrażliwych cerach. Moja buźka co prawda wybredna nie jest, ale czasem zdarza mi się zauważyć, że jest trochę zmęczona ciężkim podkładem i wtedy sięgam po Lily Lolo.

29 maja 2013

Instagram mix Maj



1.Relax
2.Cubusowe love
3.Nowosądeckie spotkanie blogerek
4.Chyba mi się nudziło :D
1.Baseny termalne Białka Tatrzańska <3
2.Nie śpimy! Wstajemy!
3.Friends ;)
4.Spacering
1.Case z H&M zardzewiał po 2 tygodniach... ;)
2.Somersby <3
3.Butowe love :D
4.Mietą from house ;)

28 maja 2013

24 lata jak jeden dzień ;)

24 rok minął jak jeden dzień.  Kiedy miałam lat 16naście miałam poczucie, że wszystko już wiem i wszystko już przeżyłam. Życie to zweryfikowało,  ludzie wokoło się zmienili, jedni na lepsze inni na gorsze, ale ciągle mnie zaskakując. Dziś ze spokojem mogę powiedzieć, że nie wiem jeszcze nic, a świat ciągle wprawia mnie w pozytywne zakłopotanie, jestem na tyle dojrzała by wiedzieć, czego potrzebuję od życia, od partnera. Nie jestem już jeleniem, szukającym na oślep czegoś nieokreślonego ale mocnego i intensywnego, coraz bardziej kocham siebie za zmiany które we mnie zachodzą, coraz bardziej kocham ludzi którzy mnie otaczają, z większą pokorą patrzę na wszystko to co dzieję się wokół i codziennie wracam do swojego świata, przepełnionego szczęśliwą rzeczywistością, z którą czasem się borykam bo przysparza problemów, ale finalnie bez ustanku mnie nagradza, sama nie wiem za co. Ostatni weekend był cudowny, próbowałam zachłysnąć się każdą chwilą i czułam się trochę jak księżniczka na ziarnku grochu ;) Zakopane mnie rozpieściło i mam nadzieję, że zrobi to jeszcze nie jeden raz. Zdjęć jest mało, za co Was przepraszam, więc pochwalę się Wam tym, co dostałam w tym swoim dniu ;)

21 maja 2013

Mała garść majowych nowości

W najbliższym czasie mam zamiar mocno cisnąć ze stylizacjami i recenzjami dla Was, w końcu znalazłam fotografa na pełny etat, więc spodziewajcie się tu wielu zdjęć moich outfitów autorstwa mojego G. W końcu, trzeba wiązać przyjemne z pożytecznym, dziś same przyjemności ;) Nie jest ich wiele, ale cieszą oko i nie tylko. Bardziej ubraniowo niż kosmetycznie, ale jakoś tak, wiosna mi przyszła i zapukała do drzwi ;)
 Piękne sandały z Mohito, bardziej piękne niż wygodne, ale czego się nie robi by dobrze wyglądać ;)
 Trochę biżu z H&M I House, w Housie trwa promocja na biżuterię przy zakupie jednej rzeczy drugą mamy za 1zł.

 Strój z kolekcji Beyonce dla H&M, klasyczny, wygodny, fajny. za 40zł nie oczekuję niczego więcej :)
 Lakiery od Mary Kay, paczka była większa, ale reszta wyszła mi do innej kosmetyczki i nie miałam do niej dostępu podczas robienia zdjęć :)
 Nokia Lumia 800 to już na szczęście wspomnienie, na dodatek bardzo drażniące. Iphone 4s wszedł na salony.
Świetne spodenki z H&M, lato nadchodzę! :D
Moje ulubione kolczyki w ostatnim czasie także z H&M :)