23 kwietnia 2013

Przyjaciel na wagę złota poszukiwany od zaraz

Przemijalność to nieuchronny tryb wpisany w czas, w jego stałą zmienność. Mimo tych lat które uzbierały mi się na koncie nadal nie mogę zaakceptować tego jak czas obdziera mnie z emocji ważnych w przeszłości, z ludzi istotnych kiedyś, z zapomnianych słów i nigdy niewypowiadanych marzeń. Jednego czas mi nie zabiera i nigdy tego nie zrobi – przyjaźni. Przyjaźni w której czujesz się bezpiecznie, która otula Cię najbardziej wielobarwną bańką mydlaną jaką możesz sobie wyobrazić, nie ma Ciebie i jej, jesteście Wy, niekoniecznie zawsze, ale jak już razem, to wszędzie i na długo. Nie zawsze jest pięknie, bajki się kończą, ropiejące rany nie dają zapomnieć o bólu, ale zawsze są powroty, po latach, dniach, takie same rozmowy i kłótnie, o prostownice albo o to która pierwsza wejdzie do łazienki. Przyjaciel jest jak opatrunek, jak korektor na nasze największe tragedie,  próbuje przykryć nasz ból aż w końcu  znika i znów czujemy się nowi, lepsi, zmotywowani by zrobić więcej, sięgać po to, czego chcemy. Ktoś mi zaraz powie, że promuje tu przyjaciółkę, owszem właśnie to robię, w czasach zagubienia moralności, zatracenia wartości jedyne co mi pozostało to cieszyć się, że mam ludzi których mogę nie widzieć dni bądź całe miesiące, ale kiedy będę potrzebować będą przy mnie za chwilę w piżamie, bez makijażu i bez cienia goryczy by rozmawiać ze mną tak, jakby widzieli mnie wczoraj.
Niedługo będziecie mogli zobaczyć więcej mojej Katarzyny aka Cash w innym miejscu, chcecie? ;)

Kwietniowy haul, czyli jak rozpieszczam się na wiosnę

Jak mogliście ostatnio zaobserwować, coraz mniej mnie tutaj. Nie robię tego intencjonalnie, nie chcę Was zostawiać, czy zaniedbywać, siłą rzeczy jestem jak każdy człowiek egoistką i ostatnio coraz mocniej cenię własne poczucie szczęścia. Nie przelewa mi się, ale jest dobrze, mój mózg szaleje, obawy podkładają mi belki pod nogi, ja się podnoszę i daje im wycisk. Ostatni tydzień to jakiś niesamowity maraton grillowy, podoba mi się to. Nic dodać, nic ująć. Postaram się wrzucić dziś dwa wpisy, najpierw relaksujące nowości w kosmetyczce i jeden w szafie, a potem kolejny projekt zrealizowany z Lil Renia & Kłębuszek.
 Pan Lush przyszedl od Pani Lil Oddiette, która pomogła mi w zakupach za co bardzo big dziękuje! :*
 Od niedawna testuje także Select Sheer w kamieniu i na wstępie powiem, że wygrywa z wersją sypką.
 Diorshow uzywam co prawda od miesiąca już ale nie mogłam go tu nie pokazać, same ochy i achy!
 To już prezent od Sephory, dostałam do testowania produkty, które dopiero wchodzą do oferty, bądź są już na półkach sklepowych od bardzo niedawna. Te kosmetyki mnie mocno zaskoczyły, nigdy nie miałam do czynienia z Dr. Brandt i wiem, że to mógł być duży błąd.
 Nowy podkład Lancome od Sephory, sam podkład na razie na plus, jest dołączony korektor i tutaj zaczynają się przykre schody, zobaczymy co będzie dalej.
 Zestaw do zdobienia paznokci, istne szaleństwo!
 Paint Poty z nowej kolekcji MACa, na razie sobie leżą i czekają na swoją kolej ;)
 Nie byłabym sobą gdybym nie pokazała Wam moich pięknych neonowych szpilek z czasnabuty, są boskie!
Ostatni prezent od Sephory, byłabym wniebowzięta gdybym dostała go w odcieniu light a nie medium...

Jak Wam się podobają moje nowości? Chciałybyście zobaczyć coś w pierwszej kolejności? :)

11 kwietnia 2013

Tytan Inglot Slim nr 64

Dziewczyny, które czytają mojego bloga regularnie wiedzą, że jestem miłośniczką mocnych kolorów, elektryzujących fuksji, niebanalnych połączeń. Jakiś czas temu kupiłam piękną pomadkę z MAC – niestety, kolekcja limitowana, piękne wykończenie, nawilżająca, świetne krycie, ale zostało mi jej niebezpiecznie mało. Ruszyłam na poszukiwania i co? I jest! Praktycznie taka sama, nawilżenie, konsystencja, trwałość, odnalazłam moją kolejną miłość. Na razie nie będę porównywać MAC do Inglota, ale szykujcie się na szybkie starcie tytanów, bo mam zamiar ich ze sobą sparować. ;) Dzisiaj tylko chcę Wam pokazać jak bajecznie wygląda na ustach i to za jaką cenę? 26zł zamiast 84zł,  które musiałam dać za wspomnianą pomadkę MACa

Prawda, że piękna fuksja z niej? :)

8 kwietnia 2013

Every time that you lose it, sing it for the world!

Kocham spontaniczne wypady, szczególnie z ludźmi z którymi łączy mnie naprawdę wiele i tworzę z nimi swoistą więź. Kilka dni temu na chwilę odwiedziła mnie moja chinka Cacynka wraz ze swoim mężem, który nie rozstaję się ze swoim aparatem. Oczywiście kupa śmiechu zapewniona, spontaniczne fotki i ciepło rozpływające się po sercu :) Kocham swoje życie, choć często wydaje mi się takie nieidealne i niedopracowane, na szczęście – to życie, ono ma być szczęśliwe, a nie idealne ;)

Kapelusz Zara
Kurtka River Island
T-Shirt Romwe
Spodenki H&M
Rajstopy River Island
Buty Zara

6 kwietnia 2013

Bad Hair Day outfit

Ciągle zaniedbuje to miejsce i nieustannie przyrzekam sobie, że to się zmieni. Tym razem bez zbędnych obietnic mam zamiar po prostu działać i to właśnie robię. Dzisiaj upiekłam dwie pieczenie na jednym rożnie i zaprezentuje Wam tego efekty. Nadal męczy mnie ogólne przeziębienie i zmęczenie, próbuje z tym walczyć wszystkimi znanymi mi metodami, niestety jestem na delikatnie przegranej pozycji, bo nadal temperatura nie pozwala mi chodzić w tym w czym najbardziej lubię – w trampkach, jako że jednak lubię być na przekór ubieram się nieodpowiednio do aury a potem to się na mnie odbija, cóż po prosty nie mam siły ciągle ubierać się na cebulkę. Dzisiaj udało mi się wyciągnąć moją sąsiadkę, która niedawno założyła raczkującego bloga o nazwie LilRenia i z tej okazji mam dla Was porcję świeżości.


Fotograf Lil Renia
Czapka Local Heroes
Ramoneska H&M
Bluzka H&M
Spodnie H&M
koturny Asos
torebka Etorba
Pierścionek Bijou Brigitte